Twoje uwagi
DO GÓRY
O nas
Redakcja
Kontakt
Paweł Gładysz | 22 lipca 2014 prime time

radość w barwach brazylii

Brazylia po raz drugi od 1950 roku stała się mekką piłki nożnej, do której zmierzali pielgrzymi-kibice z całego globu, kolorowi od farb i różnobarwnych szalików. Pod względem zajmowanej powierzchni jest ona piątym państwem świata – największym w Ameryce Południowej, bo zajmującym prawie połowę kontynentu. Wszystko tam okazuje się ogromne: lasy równikowe, karnawał, mundial, biznes, zaludnienie, radość. W odniesieniu do 203 milionów mieszkańców również problemy społeczne tego kraju należą do największych.

Flaga Brazylii składa się z czterech kolorów. Zielony oznacza bogactwo zasobów naturalnych i bioróżnorodność unikalną w skali wszechświata. Żółty to złoto, które zwabiło kolonistów oraz za które niektórzy wciąż gotowi są zabić (i pewnie tak właśnie robią). Granatowy symbolizuje przepastną kopułę nieba usianego białymi gwiazdami, które przywodzą na myśl ludzi zamieszkujących 26 stanów i dystrykt federalny. To, co widzimy wewnątrz niebieskiej kuli na piłkach, koszulkach i twarzach kibiców, jest lustrzanym odbiciem nieba nad Rio de Janeiro rankiem 15 listopada 1889 roku – w dniu ogłoszenia kraju republiką.

Motto Brazylii „Ordem e Progresso – Ład i Postęp” należy uznać za największy pomnik wystawiony nurtowi pozytywistycznemu. Inspirację dla niego stanowiły słowa Augusta Comte’a: „Miłość jako zasada, porządek jako podstawa, a postęp jako cel”.

Zgodnie z regulaminem FIFA liczba miast goszczących turniej nie może przekraczać dziesięciu, a każdy stadion musi znajdować się w innej miejscowości. Brazylijczycy jednak bardzo ładnie poprosili i tak oto w 2014 roku gospodarzami największego piłkarskiego święta było wyjątkowo dwanaście miast: São Paulo, Rio de Janeiro, Belo Horizonte, Porto Alegre, Brasília, Cuiabá, Kurytyba, Fortaleza, Manaus, Natal, Recife/Olinda (dzielą ze sobą stadion) i Salvador. Mecz otwarcia rozegrano w São Paulo, finał – w Rzece Styczniowej, czyli w Rio de Janeiro.

Zielony

Jak lasy amazońskie, perła Brazylii. Zajmują przestrzeń dwukrotnie rozleglejszą od terytorium Indii. Na skutek wyrębów pod jednogatunkowe uprawy przez ostatnich 50 lat utraciliśmy bezpowrotnie 17% tego bezcennego obszaru. Mundial również nie pomógł: stadion Arena da Amazônia, wybudowany w samym środku biomu, oprócz niezliczonych drzew kosztował 290 milionów dolarów i życie czterech robotników.

Sama Amazonka ciągnie się przez 6600 kilometrów i zasila do 16% globalnego oceanu. Lasy zamieszkuje 350 grup etnicznych, z których 60 wciąż dobrze ukrywa się przed zachodnią cywilizacją – łącznie to około 2,7 miliona ludzi. Towarzyszy im 10% wszystkich gatunków naszej planety, w tym zagrożony wyginięciem pancernik kulowaty.

Maskotka tegorocznego mundialu stała się najpopularniejszym symbolem w historii mistrzostw. Dzieci pokochały Fuleco od pierwszego wejrzenia. Jego imię pochodzi od słów futebol i ecologia, czyli tego, co dla Brazylijczyków najważniejsze, bowiem aż ponad 90% z nich uznało, że mundial musi być możliwie jak najbardziej przyjazny środowisku. Ze chrztem nie było dyskusji – 1,7 miliona fanów zdecydowało o tym, jak nazwać przesympatycznego pancernika, a firma 100%Design zadbała o jego równie przesympatyczny wygląd.



(kliknij, aby powiększyć)

Żółty

Jak złoto, czyli w pewnym uproszczeniu – pieniądze. Wydawano je hojnie, żeby zapewnić pierwszorzędną rozrywkę wszystkim kibicom. Jeśli pieniądze, to i sława, czyli Pitbull, Jennifer Lopez, brazylijska gwiazda Claudia Leitte zasiadająca w jury tamtejszego The Voice oraz ich hymn mistrzostw We Are One (Ole Ola), jednoczący kibiców w duchu południowoamerykańskiej otwartości. Utwór sukcesu wprawdzie nie osiągnął, ale pobył przez jakiś czas na listach przebojów w towarzystwie takich numerów jak Vida (Spanglish Version) Ricky’ego Martina i La La La (Brasil 2014) Shakiry, czyli kompozycji wykonywanych przez latynoską śmietankę światowego popu. Mistrzostwom nie można odmówić żaru pozytywnej energii bijącego nie tylko z boiska, lecz także z muzyki, w tym roku dostępnej na mundialowej składance One Love, One Rhythm – The 2014 FIFA World Cup Official Album i wprost idealnej na lato do samochodu.





Brazylijski mundial był najdroższym mundialem w historii. Wydatki szacuje się na 14 miliardów dolarów, z czego same stadiony pochłonęły 3,47 miliarda – trzykrotność pierwotnie zakładanej kwoty. Ogromne sumy pieniędzy po prostu zdefraudowano. W pięciu miastach gospodarskich nie powstały ani planowane linie metra, ani ciągi autobusowe, co stanowiło wyzwalacz drastycznego pogorszenia się nastrojów społecznych.

Granatowy i biały

Jak piłkarze i ich fani. Ci pierwsi niezawodnie dostarczyli emocji. Widzieliśmy wszystko: od popisowych zagrań na murawie po przypadki pogryzienia. Do historii przejdzie zdarzenie podczas meczu Urugwaj – Włochy, kiedy to Urugwajczyk Luis Suarez wgryzł się w polu karnym w bark kolegi z przeciwnej drużyny, Giorgia Chelliniego. Oprócz zapłacenia wysokiej grzywny Suareza czeka rozbrat z piłką nożną na cztery miesiące. FIFA nie wybacza. Podobnie Brazylijczycy, którzy tłumnie opłakiwali kontuzję swojego cudownego chłopca Neymara da Silvy Santosa Júniora. Pęknięcie trzeciego kręgu lędźwiowego wykluczyło go z mistrzostw, ale nie usunęło z serc kibiców. Czy jego kontuzja miała związek z szokującą porażką Brazylijczyków w meczu z Niemcami (przypomnijmy – 7:1)? O to trzeba by zapytać znawców tematu, ale na stadionie i przed telewizorami znajdowało się ich tak wielu, że może lepiej o tym incydencie po prostu zapomnieć.

Wszystkie emocjonujące wydarzenia były jednak niedostępne dla większości Brazylijczyków. Mieszkańcy faweli oglądali je w ciasnych knajpach na pojedynczych telewizorach. Koszt biletu na mecz wynosił tyle, co miesięczny dochód całej tamtejszej rodziny. Biedni i zmuszeni do wyprowadzki zmagali się w Copa Popular – alternatywnym turnieju piłkarskim dla wysiedleńców. W eliminacjach rywalizowało osiem zespołów, finał rozegrano w trakcie mundialu.



(kliknij, aby powiększyć)

Ogromna bieda rodzi ogromną przestępczość. Wysiłki włożone w trwającą od lat pacyfikację faweli w całym kraju opłaciły się, ale nie rozwiązały problemu, co najwyżej zmniejszyły przerażające statystyki. W samym Rio de Janeiro rocznie dochodzi do 5 000 zabójstw, których ofiarami często padają przypadkowe osoby.

Kiedy stało się jasne, że przez mistrzostwa i zbliżające się igrzyska olimpijskie Brazylia nie stanie się ekonomiczną potęgą, poparcie dla mundialu spadło z 79% (jeszcze osiem lat temu notowano taki wynik) do 48% (wynik na miesiąc przed meczem otwarcia). Cytując dyrektora agencji reklamowej z São Paulo udzielającego wywiadu dla „Newsweeka”: „[…] Romantyczna miłość do piłki umarła. Takimi chcą nas widzieć na świecie. A my mamy dość korupcji, chcemy szkół i szpitali” [4].

Jest czego chcieć. Według Newsweeka miejsc w szpitalach brakuje do tego stopnia, że podczas eksplozji ładunku wybuchowego w trakcie mundialu nie dla wszystkich ewentualnych ofiar znalazłyby się łóżka. Pieniędzy starczyło na zakup systemu przeciw atakom chemicznym, ale potrafiło go obsługiwać tylko kilka osób. Warto o tym wszystkim pamiętać, ciesząc się mistrzostwami i zaciętym meczem przed ekranem telewizora. Za wielką radość płaci się wysoką cenę.

Jedna jest Brazylia. Jedyne w swoim rodzaju są mundialowe rozgrywki. Zwycięzca też jest tylko jeden. W tym roku triumfowali Niemcy. Kolejny przystanek na mundialowej mapie: Rosja. Może tam Messi się uśmiechnie?

ŹRÓDŁA:

1. Zasoby encyklopedii Wikipedia

2. http://wwf.panda.org/what_we_do/where_we_work/amazon/about_the_amazon/

3. http://swiat.newsweek.pl/wojna-futbolowa-w-brazylii,105633,1,1.html

4. http://sport.newsweek.pl/mistrzostwa-swiata-w-brazylii-protesty-newsweek-pl,artykuly,286761,1.html

5. http://sport.wp.pl/kat,1040447,title,Chiellini-kara-dla-Suareza-zbyt-surowa,wid,16717231,wiadomosc.html?ticaid=1130c5

6. http://www.przegladsportowy.pl/pilka-nozna/ms-2014,ms-2014-neymar-chce-grac-w-finale,artykul,482203,1,1036.html


Paweł Gładysz (ur. 1992) – student filologii angielskiej i biologii na Uniwersytecie Gdańskim. Podobno o życiu myśli w kategoriach filmu. Wielbiciel zbrodni fikcyjnej – demaskowanej przez Herkulesa Poirot bądź Sherlocka Holmesa. Romantycznie niespokojny, wiecznie poszukujący w swoim tempie; zwolennik psychologii behawioralnej i obserwator kultury popularnej. Uważa, że najważniejsze są drobiazgi oraz że dzień bez kubka zielonej herbaty to dzień stracony.
http://365footballnews.com/football/wp-content/uploads/2014/06/nwc1.jpg