Twoje uwagi
DO GÓRY
O nas
Redakcja
Kontakt
Katarzyna Osior | 02 września 2013 meandry kultury

kultura świadomego zgapingu

Przyznaję: słowa może i wprawiają nas w zakłopotanie, może i nastręczają poważnych trudności, może nawet okazują się niekiedy niesamowicie wredne. Wszystko prawda – wszak materia języka jest potężną siła, zgadzam się z tym. Mimo to uważam, że bardziej podłymi bytami można nazwać ludzi, którzy uznali niedawno, że wolno im określić picie piwa wiadomej marki mianem pastwingu bez krowingu. Dlaczego coraz częściej godzimy się, aby język, a wraz z nim cała rodzima kultura stawały się nędznymi popłuczynami po zagranicznych zwyczajach?

Obcojęzyczne, a zwłaszcza anglojęzyczne wtręty prawdopodobnie stały się już zjawiskiem niemożliwym do wyeliminowania. Zapewne nigdy nie pozbędziemy się shoppingów, clubbingów, bannerów, line-upów, olinkowań, tagowań i innych słów – kiedyś zupełnie zbędnych, a dzisiaj wymaganych wszem i wobec. Mechanizm uzupełniania rodzimego systemu języka słownictwem pochodzącym z innego systemu nie jest zły sam w sobie, ciężko byłoby również wymagać absolutnego zamknięcia się na wpływy innych kultur. Wydaje się jednak, że doszliśmy już do punktu, w którym dalsze hołubienie tego, co obce, w sposób nieunikniony doprowadzi do gruntownego załamania pozycji tego, co nasze.

Jaki jest tego skutek? Niestety taki, że mniej lub bardziej świadomie szukamy alternatywy dla rodzimych określeń. Przeciętny Polak mówi o tym, że coś zlajkował nieco chętniej niż wtedy, gdy tylko coś polubił. Częściej wychodzi też na jaw nasze sfokusowaniena coś (warto zwrócić uwagę na głębokość systemową zapożyczenia – w pełni przejęliśmy angielski schemat składniowy to be focused on sth), a stary, dobry, polski czasownik skupić się na jakoś tak ciężkawo przechodzi przez gardło. A być może to tylko nawyk osób, które w dość luźny sposób podchodzą do jakości swoich wypowiedzi? Ooo, nic z tych rzeczy. Epidemia polisz inglisz ogarnęła także takie środowiska społeczne, których zapewne bylibyśmy gotowi bronić długo i wytrwale – nawet kadra akademicka namiętnie igra z językowym ogniem. Bo dlaczego nagle okazuje się, że wykładowca na (o zgrozo!) polonistyce prosi studentów o feedback (słyszałam na własne uszy)? Dlaczego osoba prowadząca zajęcia dla młodych adeptów polszczyzny tłumaczy się z braku handoutów? Dlaczego polscy filolodzy uparcie ogłaszają przy okazji przeróżnych publikacji naukowych call for papers – czy naprawdę język polski nie udźwignąłby ciężaru tłumaczenia? Dużo pytań i mało zadowalających odpowiedzi.

Wyjdźmy nieco poza język i przyjrzyjmy się kulturze, w której na co dzień żyjemy. Spójrzmy na telewizję, chociażby na programy typu talent show. Niby gdzieś tam obiło nam się o uszy, że oglądamy widowisko o nazwie Tylko muzyka, ale nie bez powodu to tylko podtytuł – tytuł główny brzmi Must Be The Music i taką właśnie markę rozpoznają widzowie. W przypadku X Factora oraz The Voice of Poland producenci nie zdobyli się nawet na sensowny dopisek w języku polskim… Wobec takich faktów Taniec z Gwiazdami urasta do roli programu z misją krzewienia języka polskiego – przecież gdyby zmuszono nas do zaakceptowania nazwy Dancing With The Stars, zrobilibyśmy to prędzej czy później.

Nadspodziewanie łatwo jest nam też odnosić zupełnie indywidualne, niepowtarzalne jednostki ludzkie do innych indywidualnych, niepowtarzalnych jednostek ludzkich – zagranicznych, rzecz jasna. Czy wiecie, że piosenkarz Mrozu (czyli Łukasz Mróz, ten od Milionów monet) to „polski Justin Timberlake”, a Maciej Musiał funkcjonuje jako „polski Justin Bieber”? Najbardziej chyba żałosną wersją tego rodzaju paraleli stało się zestawienie filmu „Kac Wawa” z filmem „Kac Vegas”. Wniosek? Chwyt marketingowy pod tytułem „polska odpowiedź na zagraniczne-obojętnie-co” rzeczywiście działa. Tylko czy naprawdę aż tak wstydzimy się rodzimych bohaterów kultury popularnej? Zapewne rację ma ten, kto stwierdzi, że przecież Miliony monet są gorsze od, dajmy na to, What Goes Around… Comes Around, ale nie zmienia to faktu, że Justin Timberlake nie jest Polakiem i nigdy nim nie będzie. Lepiej byłoby dla nas, gdybyśmy przestali szukać jego sklonowanych braci.

Jeśli szoł biznes nas nie przekonuje i chcemy unikać masowej rozrywki, zwróćmy się w stronę kultury wysokiej. Pamiętacie jeszcze może, że kiedyś nieśmiało wkraczała na nasze podwórko forma artystycznego wyrazu o tajemniczej nazwie performance? To już przeszłość – mamy już swój performans, a niektóre polskie uniwersytety mogą już nawet poszczycić się (?) posiadaniem w swoich strukturach Katedry Performatyki. Katedra Teatru i Widowisk wypada przy tym cokolwiek blado, prawda? Podobnie staje się ze spektaklami, teatrami ulicznymi, wystawami – te specjalistyczne słowa nie zagwarantują już sukcesu. Na szczęście słowo wytrych performans załatwia sprawę, a artysta nie musi już kreować, wytwarzać, stwarzać, proponować, ponieważ wystarczy, ze zacznie performować. Cudowne słowa pozbawione treści zamazują sens innych słów, które dawały konkretne odniesienia do konkretnych czynności, a to z kolei prowadzi do paradoksu – wszechstronny performans (i nie tylko) wiąże nam ręce (i nie tylko).

Jest takie słynne przysłowie: cudze chwalicie, swego nie znacie. Pewnie sporo w nim racji, ale wydaje mi się, że wnikliwa obserwacja dzisiejszej polskiej rzeczywistości pozwala na wprowadzenie drobnych modyfikacji do powyższego powiedzonka. Uwielbienie dla obcych wzorców nie bierze się z niewiedzy i braku doświadczenia, nie chodzi bynajmniej o to, że „nie znamy”. Sens jest inny: cudze chwalicie, bo swojego nie lubicie, chociaż dobrze je znacie i często używacie. Wielka, naprawdę wielka szkoda.  


Katarzyna Osior (ur. 1992 r.) – redaktor naczelna portalu Kulturnatywnie.pl, studentka filologii polskiej i kulturoznawstwa – wiedzy o kulturze na Uniwersytecie Warszawskim. Obserwuje rzeczywistość z wrodzoną dociekliwością, wyznając zasadę, że ciekawość to pierwszy stopień nie do piekła, lecz do wiedzy. Wielbicielka prozy Brunona Schulza, piosenek Agnieszki Osieckiej i czekolady mlecznej. Pisze i czyta, bo wierzy w to, że na początku zawsze było, jest i będzie Słowo.
http://3.bp.blogspot.com/-IGkCsp2A-Vs/UdCeBFLLpnI/AAAAAAAAPT4/o9aLL1c5kHI/s400/Pastwing.jpg