Twoje uwagi
DO GÓRY
O nas
Redakcja
Kontakt
Piotr Wróblewski | 17 marca 2014 muzyka obywatelska

jarocin wczoraj i dziś: inspiracja czy naśladowanie?

W latach 80. najważniejszym wydarzeniem w rodzimym światku muzycznym był niewątpliwie festiwal w Jarocinie. Występowały na nim zespoły, które grały nowe odmiany rocka, inspirowały się Zachodem i pokazywały styl nieznany z prorządowych imprez muzycznych i mediów. Dzisiaj inspiracje są w modzie, jednak czy nie stanowią one tylko wyrazu naśladownictwa bardziej znanych kolegów z zagranicy?

W 1980 roku odbył się I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Młodej Generacji w Jarocinie. Z czasem urósł on do rangi najbardziej znaczącego wydarzenia dla fanów muzyki alternatywnej. Na festiwalu zawsze znajdowało się miejsce dla zespołów grających zarówno bluesa, punka, rocka progresywnego, jak i trochę mocniejszego hard rocka. Z czasem do głosu doszły także zespoły zafascynowane nową falą (new wave).

Polscy muzycy czerpali z dorobku zachodnich kolegów. W obliczu braku internetu, telewizji i nieocenzurowanego radia jedyną szansą na zapoznanie się z twórczością kapel zza żelaznej kurtyny było śledzenie zachodnich rozgłośni lub słuchanie płyt przywożonych z Anglii, Niemiec czy Francji przez zaprzyjaźnionych marynarzy. Praktyki tego typu czasem kończyły się dość śmiesznie, na co dowód odnajdziemy w jednym z utworów zespołu Dżem pt. „Norweska impresja bluesowa”.



Rysiek Riedel, zafascynowany amerykańskim bluesem, próbował go naśladować, mimo że nie znał języka angielskiego. Jego miks wcale nie był ewenementem. Zespoły punkowe – takie jak choćby Brygada Kryzys czy Dezerter – słuchały nagrań kolegów z Wysp, a następnie tworzyły swoje wariacje na ich temat. Muzyka wydawała się podobna, jednak oprócz dźwięku instrumentów ważną rolę odgrywały przede wszystkim teksty piosenek wypływające z głębokiej chęci buntu, wyrażania uczuć, analizowania problemów. Teksty agresywne, dosadne i łamiące konwenanse. Dla młodego pokolenia punk, a później new wave stały się muzyką generacji, ale nie byłyby nią, gdyby nie treść piosenek.



Obecnie festiwal w Jarocinie wygląda zupełnie inaczej. Fani czekają już nie na największe gwiazdy, lecz na headlinerów zza zachodniej granicy. Oprócz nich w Jarocinie grają kapele, które zaczynały przygodę z muzyką podczas pierwszych edycji festiwalu, a teraz obchodzą okrągłe jubileusze twórczości. Element dawniej najistotniejszy – zmagania debiutantów i młodych zespołów – pozostaje teraz trochę z boku. Festiwalu w Jarocinie nie można już nazwać przepustką do kariery. Mało kto pamięta zwycięskie kapele z ostatnich lat: Lola Lynch, Rust, Magnificent Muttley. Co ciekawe, trudno znaleźć ich nawet na stronie głównej konkursu. Może problemem tych zespołów jest właśnie zbyt daleko posunięte wzorowanie się na muzykach z Zachodu? Wszystkie powyższe grupy śpiewają w języku angielskim, wszystkie przyznają się do inspiracji amerykańsko-brytyjskich, czasem uciekają się do coverowania swoich idoli. To przykre, ponieważ jeśli zechcemy naśladować zagranicznych wykonawców, to zawsze będziemy w tyle za nimi. Jeśli język angielski stanie się podstawowym językiem polskich grup, to tekstowa jakość ich piosenek okaże się gorsza niż w przypadku tych muzyków, dla których język angielski jest językiem narodowym. Miejmy tego świadomość.

Taka zmiana w muzyce skłania do refleksji. Można powiedzieć, że zatarły się granice państwowe i że teraz czerpiemy z całego ogólnoświatowego dorobku muzyki. To prawda, jednak pewien problem tkwi w tym, co dawniej zostało wyrażone w nazwie jarocińskiego festiwalu, czyli Przeglądu Muzyki Młodej Generacji. Dziś członkowie młodego pokolenia, ludzie tacy jak ja, nie mają „swoich” zespołów rockowych śpiewających o ich problemach. Dlatego właśnie obecnie tak trudno nam się utożsamiać z młodzieżowymi kapelami. Walter Chełstowski, organizator festiwalu w Jarocinie, powiedział kiedyś o muzyce pokolenia w ten sposób: Środek wyrazu jest bardzo prosty i każdy może to zrobić.  W tym była prawda, energia i świetne teksty. Muzyka najmłodszego pokolenia jest pewną gazetą pokoleniową. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, co siedemnasto-, osiemnasto-, dwudziestoletnie osoby mają w głowie – posłuchaj, o czym śpiewają. Wtedy śpiewano choćby o bombie atomowej. Nienazwany manifest społeczno-polityczny. Zastaliśmy świat skonstruowany przez starszych. Nie zgadzamy się z tym światem. Jeszcze nie wiem, co chcemy, ale wiemy, czego na pewno nie chcemy[1].

Brakuje nam teraz świetnych tekstów wśród kompozycji zespołów namaszczonych na następców Dezertera, Dżemu czy Republiki. Być może problem tkwi w selekcji muzyków startujących w przeglądzie młodych kapel w Jarocinie, a być może prawdziwe perełki po prostu zdarzają się rzadko?

Jarociński festiwal traci swojego ducha. Dzisiaj wygrać w Jarocinie to nie znaczy to samo co trzydzieści lat temu. Młode zespoły, które biorą udział w tym konkursie, myślą w innych kategoriach. One nie chcą już być głosami pokolenia, wolą być głosami dla odbiorców w radiu. Czy winą za to powinniśmy obarczyć kapitalistyczne podejście do muzyki i ciągły wyścig za słuchalnością, rozpoznawalnością, wywiadami w prasie kolorowej i liczbą wyświetleń na YouTubie?

Muzyka się skomercjalizowała, co oznacza, że coraz trudniej nam usłyszeć dosadne słowa i znaleźć zespół pragnący przekazać coś ważnego. Nie można jednak stwierdzić, że takie zespoły nie istnieją. Istnieją, tylko trzeba naprawdę dobrze poszukać, aby je znaleźć. Festiwale nie są im przyjazne, radia nie zamierzają ich lansować, a wytwórnie nie pozwolą im nagrać płyty. Młodym ludziom, którzy chcą odkrywać takie zespoły, pozostaje szukanie alternatywnych źródeł: niszowych portali kulturalnych, małych konkursów czy specjalistycznych stacji radiowych, często działających tylko za pośrednictwem internetu.

Dzisiaj podrzucam Wam zespół Skowyt, który sprzeciwił się komercjalizacji muzyki. Oto jego manifest:

http://m.natemat.pl/9aba8d74b3ab6a3904e0c218ece63341,750,470,0,0.jpg

A oto piosenka:




[1] Fragment rozmowy własnej z Walterem Chełstowskim.


Piotr Wróblewski (ur. 1992 r.) – student. Organizator PIF PAF Music Festival. Zwolennik polskiej muzyki. Chciałby zainteresować ludzi muzyką, koncertami i zespołami, których nie usłyszą w popularnych mediach.
http://dgmusic.com.pl/blog/wp-content/uploads/2012/04/zk-jarocin89.jpg