Twoje uwagi
DO GÓRY
O nas
Redakcja
Kontakt
Piotr Majchrzak | 10 października 2013 meandry kultury

dlaczego polak słowackiego nie śpiewa?

Pytanie to, w tytule postawione tak śmiało, choćby z największym bólem rozwiązać by należało.

Jeśli Polak Słowackiego nie śpiewa, i to o żadnej porze, to widać z woli nieba prawdopodobnie nie może.

Nie może?! Hola, hola! On wciąż gra jeszcze… W duszy nam gra jeszcze. Kto? Mickiewicz, ten drugi – Słowacki, a ten trzeci? Też. Jak on miał? No… Dobrze Ci idzie – wydukaj to! No, noo, nooo… Próbuj – norrrr… Aaa, Norrrwid! Tak, tak; coś było – mówiła Pani, nawet słuchaliśmy. Kojarzę, że Niemen. Czesław. Bema pamięci żałosny, tfu!, żałobny rapsod. Śpiewał. Puszczała Pani to na polskim. Trochę nuda. A lubisz Maleńczuka? Lubię. Widzisz – też śpiewał Bema pamięci. Przepraszam, czy ja dobrze rozumiem: Maleńczuk Norwida? Tak, bardzo dobrze rozumiesz. Pani to sobie żartuje ze mnie chyba, co? Nie! Maleńczuk, naprawdę. Byłam na koncercie. To czemuż Pani Maleńczuka nie puściła na lekcji, co?

Lecz jeśli pragnie? Gorąco, jak dotąd nikt. Jak skowronek. Jeśli w komnacie nocą łzy przelewa zielone?

Niech wtedy pójdzie na koncert poezji śpiewanej! Nie pójdę! Ale dlaczego? Proszę Pani – tego się zupełnie słuchać nie da. Poza tym, Pani wie: białe koszule, garsonki, nafąfolenie, nudy na pudy. Oni są jacyś tacy… No, dziwni tacy. Ja ich nie rozumiem. To kultura wyższa, tak wyższa, że aż za wysoka. Zbyt surowo ich oceniasz! Oceniam tak, jak czuję, a czucie i wiara silniej mówi do mnie i-t-p., sama Pani wie przecież.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco, jak dotąd nikt. Jak skowronek. Jeśli w komnacie nocą łzy przelewa zielone ?

Wie Pani, naprawdę chciałbym ich polubić. Bo tyle się o nich mówi, że nudni, a ja chcę stworzyć alternatywę – chcę, żeby romantyzm był super. Wiesz co, jest taki jeden artysta w Polsce, który się tym zajmuje. Ooo, kto to taki? (tendencyjnie wprowadzam głównego bohatera tekstu – to na jego koncercie jakiś czas temu się znalazłem) Piotr Kajetan Matczuk. Nie słyszałem. Nic dziwnego, na razie jeszcze o nim cicho, ale myślę, że już niedługo to się zmieni. (przepraszam, musiałem tak tendencyjnie)  Proszę Pani, ale kto to taki? (teraz tendencyjnie, rzecz jasna, wprowadzę kilka szczegółów z jego twórczości) Otóż jest to doktorant Uniwersytetu Warszawskiego, a przede wszystkim świetny muzyk, który rozprawia się z romantykami w swoim projekcie muzycznym pt. „Rozmowa z piramidami”. Warto się wybrać? Pewnie, że warto! Ale nie nosi białej koszuli?

(Proszę się nie zniechęcać tak przewidywalnym wprowadzeniem Piotra Kajetana w strukturę tekstu – autorowi brakuje talentu, w przeciwieństwie do bohatera artykułu.)


* * * 

W Klubie Kultury Saska Kępa na początku października miała miejsce premiera płyty pt. „Rozmowa z piramidami”. Na owym krążku Piotr Kajetan Matczuk wraz z zespołem (skrzypce i „odgłosy” – Marcin Skaba, kontrabas – Tomasz Nowik, perkusja – Tomasz Paszko) w interesujący sposób prezentuje utwory polskich poetów nurtu romantycznego (wszak Adam Asnyk niby romantykiem nie był, ale…).

Poezja romantyczna, niektórym zapewne kojarząca się wyłącznie ze zmurszałymi reliktami przeszłości, w interpretacji Piotra Kajetana Matczuka po prostu ożywa. Świetni muzycy w niekonwencjonalny, intrygujący i różnorodny sposób podają nam na tacy genialne teksty. Tak, genialne! O geniuszu tych słów przekonałem się właśnie dzięki „Rozmowie z piramidami” . Będąc na koncercie miałem wrażenie, że zespół Matczuka z ogromną lekkością i nieskażoną radością bawi się muzyką, instrumentami, a nawet i całkiem poważnym przecież tematem. Program z pewnością do łatwych nie należy – przerobienie niepodważalnego kanonu literatury polskiej na swoją modłę to nadal niemalże świętokradztwo, a tytuły takie jak  „Testament mój”, „Romantyczność”, „Do M***” przypominają religijne zaklęcia.

A sam koncert? Wchodzą chłopaki na scenę, jak gdyby nigdy nic. Zaczynają po prostu grać. Grać w taki sposób, że raz obejmuje cię wzruszenie, raz radość, rozpłaczesz się, zaśmiejesz… Przeżywasz to i widzisz, że zespół tworzy jedność. Są zgrani. Bawią się muzyką z niesamowitą lekkością. Kreują swój świat. Świat z pozoru sprzeczny (bo jak tu łączyć ze sobą zmitologizowaną poezję, muzykę popularną, rytmy bałkańskie, jazz czy zwykły żart), ale i tak pełny, wciągający.

Muzycy dają z siebie wszystko. Piotr Kajetan Matczuk przeżywa każdy utwór, dzięki czemu tworzy ciekawe interpretacje, które w ujmujący sposób oddają wielkość tej poezji.

Pod koniec koncertu na twarzy wykonawcy malował się już niesamowity wysiłek. Głupio nam było prosić o bis. Pragnienie ponownego przeżycia artystycznego uniesienia jednak zwyciężyła…

Mijają lata, zimy, raz słoneczko, raz chmurka; a my obojętnie przechodzimy koło niejednego…

Nie, nie, nie! Nie wykorzystujmy naszych wieszczów w celu ukazania końca paradygmatu romantycznego, co przewidywali inni – mniej natchnieni. Nie wykorzystujmy romantyzmu do piętnowania chorej polskiej wspólnotowości (eee, to takie tam tendencje nowoczesnej kultury narodowej –  ja tylko je powtarzam).

Romantyzm to przeżytek i wynaturzenie – tak, wiem doskonale, że tak się mówi. A czy tak się myśli? Wiesz co? Wybierz się na koncert Piotra Kajetana Matczuka albo może chociaż sięgnij po płytę „Rozmowa z piramidami”, a otrzymasz szansę obcowania z wielką poezją w sposób nie tylko przystępny, lecz także niebanalny, artystycznie wysoki (choć nie jest to poezja śpiewana!), a zarazem nieco popkulturowy (przyjmijmy, że „popkulturowy” znaczy „nowoczesny”; „popkultura” to już wręcz skażone słowo, a ja przecież nikogo zniechęcać nie zamierzam). Moim zdaniem to wyjątkowa możliwość, aby ponownie lub właśnie po raz pierwszy zachwycać się Mickiewiczem, Norwidem, Asnykiem. Żeby zaśpiewać Słowackiego i pomyśleć: kurczę, mądre to. Dobrze Juliusz prawi.

Uwaga! Zakończenie (koniecznie tendencyjne): Słowacki wielkim poetą był! I Mickiewicz, i Norwid, i Asnyk też. Naprawdę. Właściwie to nie słuchajcie mnie – słuchajcie Matczuka. On wie, jak to dobrze powiedzieć, byśta zrozumieli i się zachwycili.

Dlaczego zatem Polak Słowackiego nie śpiewa? Morał, jak dla mnie, jest ogólnie znany: nadal Słowacki jest nierozumiany…



Piotr Majchrzak (ur. 1991) – student kulturoznawstwa – wiedzy o kulturze oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Człowiek teatru. Inspiruje się Tadeuszem Kantorem, Brunonem Schulzem, Fiodorem Dostojewskim, jednostajnym (na jedno kopyto) polskim teatrem, a czasem nawet i życiem (tak przy okazji). Ośmiela się mówić o sobie “twórca przepełniony alternatywną – być może kulturnatywną – wizją kultury”. Marzy o tym, żeby kiedyś napisać arcyważny i powszechnie poważany manifest.