Twoje uwagi
DO GÓRY
O nas
Redakcja
Kontakt
Piotr Wróblewski | 15 października 2014 (nie)dola idola

(nie)dola idola

Historia muzyki to nie tylko teksty, piosenki i melodie, lecz także biografie nietuzinkowych osób.Gdyby zapytać typowego Kowalskiego o skojarzenia z muzykami rockowymi, na pewno powiedziałby o morzu alkoholu, kilogramach narkotyków, tuzinie panienek na balandze i niezmierzonym rozpasaniu moralnym. Zapewne przeżyłby szok, gdyby dowiedział się, że Kazik Staszewski był praktykującym Świadkiem Jehowy, Frank Zappa w ogóle nie pił i nie ćpał, a Tymon Tymański pozostaje weganinem i buddystą.

Artyści to ludzie, którzy są bardzo emocjonalni. Swoje problemy, pasje, dobre i złe chwile zamieniają na sztukę: muzykę, obraz czy słowo. Biografia każdego artysty skrywa zatem wiele niespodzianek, dziwnych historii – momentami szalonych, chwilami tragicznych. Nie inaczej jest wśród muzyków.

Znane są przypadki spektakularnych zmian światopoglądu – jak u MC Hammera, który znalazł Boga, nawrócił się i odkrył nowe znaczenie swojego pseudonimu (Man of Christ Hammer). Bob Marley w czasach świetności potrafił nawet doprowadzić do pojednania się zwaśnionych polityków. Podczas koncertu One Love w 1978 roku Marley zbratał zagorzałych wrogów: prawicowego i proamerykańskiego Edwarda Seaga i lewicowego prokubańskiego Michaela Manleya.  Z drugiej strony nie sposób zapomnieć o historiach tragicznych. Ian Curtis, lider nowofalowego zespołu Joy Division, powiesił się. Dołączył tym samym do grona młodych frontmanów, którzy nie dożyli 30. roku życia.

Biografie gwiazd wydają się fascynujące niezależnie od tego, z jakiej perspektywy na nie spojrzymy. Stanowią znakomity kontekst dopełniający utwory, a często otwierający nową furtkę interpretacyjną. Przykład? Historia Ryśka Riedla. Teksty i piosenki Dżemu stają się pełne, gdy przejrzymy biografię artysty i posłuchamy go śpiewającego utwór Autsajder:

Chociaż puste mam kieszenie,
No i wódy czasem brak
Ja już nigdy się nie zmienię,
Zawsze będę, będę tak!



Riedel dotrzymał słowa – nie zmienił go nawet odwyk. W 1994 roku zmarł on wskutek choroby spowodowanej nadmiernym stosowaniem narkotyków. Odwrotną drogę w tym samym roku przeszedł Robert Friedrich. Popularny Litza przeżył dwie skomplikowane operacje serca, po czym odłożył swoje narkotyczno-alkoholowe przygody na bok, wstąpił do wspólnoty neokatechumenalnej i poświęcił się życiu rodzinnemu. Do dziś jest aktywny muzycznie i oprócz chrześcijańskich formacji 2Tm2,3 i Arka Noego występuje w popularnej grupie Luxtorpeda, a także koncertuje z Kazikiem.

Choć wydaje się banalne, że każdy twórca wpisuje w sztukę cząstkę swojego „ja”, to wielokrotnie bywało i tak, że nikt tego nie dostrzegał. Wystarczy chociażby posłuchać rozmów z członkami wspomnianej wcześniej grupy Joy Division. Mimo że grali oni depresyjne piosenki z tekstami zwiastującymi tragedię wokalisty, nie potrafili wyciągnąć wniosków i pomóc nękanemu zaburzeniami psychicznymi Ianowi Curtisowi, który w utworze Isolation śpiewał tak:

Mother I tried, please believe me (Mamo, próbowałem, uwierz mi, proszę)
I'm doing the best that I can (Staram się najlepiej jak mogę)
I'm ashamed of the things I've been put through (Wstydzę się rzeczy, przez które przechodziłem)
I'm ashamed of the person I am (Wstydzę się osoby, którą jestem)
Isolation (Izolacja)



W nowo powołanym do życia cyklu (Nie)dola idola będę prześwietlał życiorysy artystów i szukał w biografii punktów stycznych z utworami. Zamierzam rozdrapywać rany i przywoływać momenty przełomowe. Na pewno pojawią się alkohol i narkotyki. Będą też seks i upadek moralności, ale również i oświecenie, nawrócenie, powrót do życia. Wszystkie te historie są wręcz wpisane w życie muzyka rockowego. To właśnie dola lub niedola idola.


Piotr Wróblewski (ur. 1992 r.) – student. Organizator PIF PAF Music Festival. Zwolennik polskiej muzyki. Chciałby zainteresować ludzi muzyką, koncertami i zespołami, których nie usłyszą w popularnych mediach.
i.wp.pl/rozrywka//gallery677513/2013/07/31/riedel_600_1343131300_l_1375180784.jpg