Twoje uwagi
DO GÓRY
O nas
Redakcja
Kontakt
Piotr Wróblewski | 25 marca 2013 muzyka obywatelska

muzyka wykluczona (?)

Powiedzenie, że hip-hop jest muzyką wykluczonych, budzi zbyt wiele zbyt daleko idących paraleli. Warto jednak zwrócić uwagę, że przeżywamy właśnie w Polsce renesans tego gatunku muzycznego. Obojętnie, czy ktoś hip-hop lubi, czy też nie, musi przyznać, że liczba sprzedawanych płyt hiphopowych jest naprawdę duża (jak na polskie warunki). Także licznik wyświetleń teledysków na YouTube oraz frekwencja publiczności na koncertach pokazują jasno: w Polsce ten gatunek muzyczny obecnie nie ma sobie równych.

Hip-hop się budzi, ale czy można się o tym dowiedzieć w mainstreamie? Niekoniecznie.

Teoretycznie to błąd, bo przecież muzyka, której słuchamy, powinna być grana w radiach i promowana przez telewizje czy gazety. Z drugiej jednak strony kultura hiphopowa wytworzyła się sama i rozprzestrzeniła się niejako własnym sumptem.

Raperzy nie muszą martwić się o powodzenie czy rozpoznawalność, a przecież w porównaniu do młodych gwiazd rocka mają (a może jeszcze do niedawna mieli) o wiele trudniej.

Hip-hop nigdy nie był (i dalej nie jest) obiektem zainteresowań wielkich wytwórni komercyjnych typu Sony Music Poland. Jednak obrotni raperzy, producenci, DJ-e i wydawcy związani początkowo z undergroundem wyszli na powierzchnię i zaczęli tworzyć swoje struktury. I tak po dziesięciu latach istnienia Fonografika – jedna z większych wytwórni hiphopowych – nie tylko opiekuje się wieloma świetnymi, młodymi raperów, lecz także przejmuje rynek jazzowy, bluesowy i (co najciekawsze) rockowy. Nawet Weekend został wydany przez Fonografikę! Wykluczeni, zaczęli dobierać się do głównego nurtu, nie tracąc przy tym energii, zapału i ideałów z pierwszych lat swojego istnienia.

Nurt hiphopowy nie jest lubiany w radiach. Zazwyczaj im większa i bardziej komercyjna jest dana rozgłośnia radiowa, tym mniej hip-hopu tam usłyszymy. Ale czy to na pewno wada? Odbiorcy tej muzyki gardzą mainstreamem – wolą słuchać swoich ulubieńców w domach i na koncertach. Co za tym idzie, pierwsza ósemka listy sprzedaży płyt OLIS (stan na dzień 21.01.2013) wypełniona jest za sprawą Donatana (nr 1), B.R.O., Zeusa oraz Hemp Gru głównie hip-hopem. Poza wyżej wymienionymi artystami odnajdziemy w zestawieniu jeszcze tylko dwóch polskich wykonawców: Andrzeja Piasecznego i Kamila Bednarka. Polska muzyka słuchana, a może raczej kupowana, sprowadza się zatem głównie do hip-hopu. Oczywiście można powiedzieć, że płyt nikt dzisiaj nie kupuje, wszyscy słuchają muzyki „w necie”. Chcemy to sprawdzić? Nic prostszego. Wystarczy sprawdzić oficjalne liczby wyświetleń teledysków: PROSTO TV ma 323 mln wyświetleń, Step Records – 124 mln, MAXFLORECtv – 101 mln, pejaslumsattack – 72 mln, a sam kawałek „Nie lubimy robić” Donatana – 13 mln. Dla porównania: najpopularniejsze polskie kanały YouTube z muzyką niehiphopową, ale również często pojawiającą się na liście OLIS,  to myslovideos (22 mln wyświetleń), KAYAX (16 mln), Official Doda Channel (18 mln), OFFICIALLUXTORPEDA (12 mln). Programy hip-hopowe zawierające freestyle, zajawki koncertów i wywiady są w internecie oblegane. 


Kultura hiphopowa już na dobre zadomowiła się na rynku, o czym świadczy to, że produkowane są ubrania i gadżety firmowane przez prominentnych raperów. Kasa się zgadza, zapotrzebowanie jest ogromne, a artyści wykazują się niesamowitą przedsiębiorczością. Większość z nich ma własne firmy, sklepy odzieżowe, a często także wytwórnie i studia nagrań. Jak widać, trudności z zaistnieniem w tym biznesie przerodziły się w umiejętność inwestowania pieniędzy. Śmiem twierdzić, że rodzimi raperzy radzą sobie w życiu dużo lepiej od gwiazdek muzyki pop, które talentów handlowych zwykle nie posiadają. Najważniejsze jednak, że kultura hiphopowa, choć czasem podzielona między sobą, na zewnątrz trzyma się razem. Raperzy wspierają się, dogrywają zwrotki młodszym kolegom, lansują i nierzadko wydają ich płyty w swoich studiach nagraniowych. Stają się oni dzięki temu ambasadorami własnej kultury. Kultury cały czas ewoluującej. Fascynacje innymi nurtami muzycznymi wśród takich wykonawców, jak choćby Pezet, Donatan, czy O.S.T.R. prowadzą do rozwoju nurtu hiphopowego, który zaskakuje ciągle nowymi, świeżymi pomysłami.

Muzyka broni się sama, statystyki mówią wszystko, a malkontentów niech skłoni do refleksji fakt, że sam Czesław Niemen do hip-hopu w końcu się przekonał.

 
Jednego możemy być pewni. Mainstream nie zniszczy kultury, której przewodzi hasło „Do it yourself”.


Piotr Wróblewski (ur. 1992 r.) – student. Organizator PIF PAF Music Festival. Zwolennik polskiej muzyki. Chciałby zainteresować ludzi muzyką, koncertami i zespołami, których nie usłyszą w popularnych mediach.