Twoje uwagi
DO GÓRY
O nas
Redakcja
Kontakt
Piotr Wróblewski | 20 marca 2013 muzyka obywatelska

polish music industry

Jak zrobić przebój? To proste. Wystarczy, żeby dobrze brzmiało. Układamy słowa, szukamy prostych rymów. Melodia pojawia się sama. Prosto, ładnie i przyjemnie. Tym można podbić świat muzyczny, wystarczy po angielsku – i tak nikt nie zrozumie. Po co w takim razie pisać teksty i śpiewać po polsku?

Zespół Łzy stworzył piosenkę „Przebój”, której poniższy fragment opisuje tak rozumiane podejście do muzyki:

Jest potrzebny również przebój
Proste słowa, cztery dźwięki
Aby wszyscy mogli nucić
Kiedyś refren tej piosenki

Bejbi aj low ju, bejbi aj mys ju
Bejbi aj nidź ju aj łona kis ju!

Rodząca się muzyka współczesna, która ma być głosem pokolenia urodzonego w latach 90., zdaje się odczytywać ten „przebój” w inny sposób: dosłowny,a nie ironiczny. Młode, zaczynające swoją karierę zespoły coraz częściej piszą teksty w językach obcych, głównie po angielsku. Zacząłem zastanawiać się nad tym, dlaczego tak jest. Dlaczego muzyka musi teraz brzmieć „zagranicą”, pachnieć „zachodem” i tym samym oddalać się od naszej polskiej rzeczywistości?

Zanim zabrałem się do spisania moich przemyśleń, postarałem się przypomnieć sobie piosenki, które wywarły na mnie największe wrażenie i pobudziły mnie do przemyśleń. Ciężko było mi się zdecydować na niezbyt dużą liczbę  tych utworów , ale koniec końców ograniczyłem się do trzech:„Polski” Kultu, „Nie pytaj o nią” Republiki oraz „Styropianu” Pidżamy Porno . Piosenki te wracały do mnie bardzo często (dalej wracają) i zawsze mnie intrygowały.  Mogłem jednak wybrać Guns N’ Roses, Metallicę czy Pearl Jam.  Zapewne  gdybym miał zdecydować się na najlepszą melodię, dźwięki lub  riffy gitarowe, tak by było, ale w piosence chodzi o coś więcej. Stało się tak, ponieważ te utwory dotyczą mnie, mojego środowiska, mojego kraju, moich kumpli, towarzyszy i problemów, które widzę i których doświadczam. Ich teksty zawierają prawdę, potrafią uświadomić człowiekowi rzeczy ważne. Jasne, po angielsku też się przemawia, ale czy prawdziwie? Czy po angielsku przemawia się do swoich, mówiących po polsku? Czy przemawia się o tej rzeczywistości tu i teraz?

Bogatszy o te przemyślenia ponawiam pytanie: Dlaczego młode zespoły wolą śpiewać po angielsku? Po rozmowach z samymi zainteresowanymi usłyszałem odpowiedzi, że tak lepiej brzmi, że dzięki temu jest prościej napisać tekst, że tak można zrobić większą karierę. Tylko czy sztukę tworzy się dla kasy i kariery? To bardzo przykra i bardzo krzywdząca dla artystów opinia, jednak to chyba pewna odpowiedź na zmiany, które następują na polskiej scenie muzycznej.

Zastanawiam się czasem, czy definitywne odzyskanie wolności słowa po 1989 roku nie odebrało generacji niepamiętającej tamtych czasów wolności umysłu. Ja sam opieram się jedynie na postpamięci, ale gdy słucham zespołów działających przed upadkiem PRL-u, to dostrzegam w nich prawdę. Oni tworzyli (niektórzy dalej tworzą) muzykę prosto z serca. To widać i słychać w każdym calu i detalu. Nieczyste dźwięki, niedostrojona muzyka i cholernie odważne teksty. Wszyscy śpiewali po polsku, wszyscy śpiewali w imię czegoś. Nie chodziło przecież tylko o wolność. Tematy były różne – to był rzeczywiście głos pokolenia. Szukam głosu tego notabene mojego pokolenia i słyszę idealnie „skrojony” utwór, idealnie rytmiczny, ideologicznie idiotyczny. Coraz rzadziej słyszy się kawałki z przesłaniem, zabawę słowem, manifesty, bunt. W erze względnego spokoju i wolności wydaje się, że młodego człowieka obchodzi coraz mniej rzeczy. Media kreują uładzony, plastikowo cudowny  świat, kreują też zespoły, które już nie w Jarocinie, ale w Must be the Music czy w X-factorze stają się popularne. Zamiast misji liczy się komisja, a zamiast własnych tekstów i stylu – dobrze zagrany cover. Młode pokolenie powinno się buntować, pokazać, że mamy swoje i nie musimy kopiować od innych, a tymczasem milczy.  Śpiewa często o niczym, w taki sposób, że ciężko zrozumieć słowa, grając przy tym „fajną muzykę do piwa”. Czy naprawdę nie ma już tematów do pisania tekstów piosenek? Może po prostu jest super? Tylko Muńkowe „jest super i o co Ci chodzi?” brzmi jakby inaczej, ale tylko dla ludzi osadzonych w naszej rzeczywistości.


Piotr Wróblewski (ur. 1992 r.) – student. Organizator PIF PAF Music Festival. Zwolennik polskiej muzyki. Chciałby zainteresować ludzi muzyką, koncertami i zespołami, których nie usłyszą w popularnych mediach.
Źródło ilustracji: http://www.asgard.krakow.pl/NTi/content/view/59/46/