Twoje uwagi
DO GÓRY
O nas
Redakcja
Kontakt
Gabriel Golla | 30 września 2013 odmalować siebie

murale zmienią łódź?

Łódź to miasto znajdujące się w samym centrum naszego kraju. Pomimo dobrej lokalizacji jest ono jednak postrzegane jako bardzo brzydkie, smutne i prawie wymarłe miejsce. Kwitł tam niegdyś przemysł włókienniczy, który dawał większości mieszkańców zatrudnienie, a co za tym idzie środki do życia. Przez pewien czas Łódź miała nawet szansę stać się nową stolicą Polski – kiedy Warszawa zamieniła się w ruinę, to właśnie w Łodzi usytuowano władzę i najważniejsze instytucje państwowe. Po kilku latach zmieniono zdanie (a raczej to Stalin wydał inny rozkaz), więc ponownie zwrócono uwagę na Warszawę wyłaniającą się z gruzów. Łódź przestała być quasi-stolicą kraju, ale dzisiaj ma szansę stać się ważnym punktem na mapie Polski z zupełnie innego powodu i być może zmienić swój wizerunek...

Ostatnie lata przyniosły duże zmiany przestrzeni miejskiej w Polsce. Stało się tak dzięki wielkim nakładom finansowym, pochodzącym z funduszy Unii Europejskiej. Samorządy zaczęły przeznaczać je na infrastrukturę miejską i rewitalizację zabytków. Większość z nas chciałaby, aby tych pieniędzy było jeszcze więcej. Nie ma się czemu dziwić: dzięki unijnym funduszom poziom życia w polskich miastach powoli przybliża się do europejskich standardów. W moim odczuciu należy cieszyć się tym, co mamy, ponieważ unijne źródełko może już niedługo wyschnąć, ale nie o tym miał traktować ten tekst.

Tkankę miejską można urozmaicać na wiele sposobów, a najciekawszy z nich to murale. Spotykamy je coraz częściej na ulicach (a raczej na murach) polskich miast. Ich odbiór jest niejednoznaczny lub nawet kontrowersyjny. Zapytacie, czym właściwie są murale? To ścienne malowidła, wielkoformatowe grafiki na ścianach budynków. W Polsce nie wydają się one niczym nowym, ponieważ pojawiały się już w czasach PRL-u. Wtedy służyły reklamowaniu przedsiębiorstw i instytucji, które właściwie nie potrzebowały reklamy, ponieważ miały monopol na rynku. Mimo to w każdym mieście na jakiejś ścianie znajdowała się reklama PKO, PZU czy Pewexu. Obecnie murale postrzegane są jako dzieła sztuki powstające dla samej idei tworzenia albo przekazujące głębszy sens.

Fundacja Urban Forms dokłada szczególnych starań, aby zmienić wizerunek Łodzi. W jaki sposób próbuje do tego doprowadzić? Do miasta zapraszani są najznamienitsi twórcy sztuki ulicznej. Należą do nich artyści z Hiszpanii (w tym kraju murale zdobyły największą popularność), Brazylii, Chile czy Belgii, ale również z Polski. Co najważniejsze, prace rodzimych twórców nie odbiegają poziomem od dzieł zagranicznych kolegów. Zamiast tego na pierwszy rzut oka widać różnice w postrzeganiu sztuki i form wykorzystywanych podczas pracy artystycznej. O ile Polacy raczej zachowawczo wykorzystują kolory i starają się oddawać rzeczywistość, o tyle artyści spoza naszego kraju nie boją się eksperymentować.

Murale są już w różnych punktach Łodzi. Znajdziecie je na blokowiskach czy kamienicach w centrum miasta, ale również na jego obrzeżach. Największa liczba prac została wykonana na ulicach dochodzących do ulicy Piotrkowskiej, jednak artyści coraz szybciej opanowują inne części Łodzi. Fundacja Urban Forms wychodzi naprzeciw osobom, które chciałyby zobaczyć na żywo wszystkie prace, i udostępnia na swojej stronie internetowej mapę z zaznaczonymi lokalizacjami murali. Dodatkowo co pewien czas organizowane są specjalne wycieczki szlakami łódzkich murali.

Czemu mają służyć murale, które powstają w Łodzi? Jeżeli miałbym je rozpatrywać jedynie w kategoriach sztuki, to właściwie niczemu – najważniejszą cechą dzieła sztuki jest przecież bezużyteczność; nie ma nam ono dawać żadnych fizycznych korzyści z jego posiadania lub podziwiania. Taka odpowiedź jednak byłaby zbyt prosta. Wydaje się, że murale w Łodzi mają zmienić oblicze miasta i pokazać jego mieszkańcom, co można zrobić z licznymi pustymi ścianami. Jeśli byliście kiedykolwiek w Łodzi, to pewnie wiecie, jak wygląda tamtejsze śródmieście: niemalże same kamienice (z czego większość w opłakanym stanie) i dużo pustych ścian. Murale, które teraz na nich powstają, zmieniają ten stan rzeczy i jednocześnie przybliżają społeczeństwo do działań artystycznych. Stanowią dowód na to, że w Łodzi można zrobić coś więcej, niż tylko spakować walizki i wyjechać.

Działalność Fundacji Urban Forms nie pozostaje bez echa. Po tym, jak chilijski artysta kryjący się pod pseudonimem Inti wykonał mural subtelnie nawiązujący do postaci Jezusa-pasterza, pojawiły się głosy sprzeciwu. Mieszkańcy osiedla Retkinia, na którym powstało dzieło, dobitnie wyrażali swoje niezadowolenie. Nie podobała im się abstrakcyjna postać nawiązująca do Jezusa. Rozłościł ich także brak konsultacji społecznych dotyczących powstania muralu. To nic, że uwieczniony na jedenastopiętrowym bloku pasterz pasie kozy i najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem... W mieście nie brakuje również osób, których zdaniem zamiast ozdabiać kamienice muralami, powinno się je remontować. Niektórzy uważają muralową inicjatywę za zwyczajną stratę czasu i pieniędzy.

Osobiście uważam, że murale powstające w Łodzi oraz cała akcja Fundacji Urban Forms to bardzo dobry pomysł. W tym mieście nareszcie coś się dzieje artystycznie! Martwić jednak może to, że osoby stojące za promocją takiego wydarzenia nie robią nic, żeby nadać mu ogólnopolski rozgłos. O powstawaniu kolejnych murali wiedzą właściwie tylko osoby interesujące się sztuką albo śledzące wydarzenia w Łodzi. Wydaje mi się, że nie tędy droga... Wydarzenie powinno zostać odpowiednio nagłośnione, żeby przebiło się do świadomości Polaków. Jeśli do tego nie dojdzie, to murale nie zmienią Łodzi.

Łódź to miasto znajdujące się w samym centrum naszego kraju. Miasto specyficzne i nie dla każdego. Miasto o swoistej atmosferze. Chciałbym, żeby było postrzegane nie tylko jako miejsce straconych szans, zabitych dzieci w beczkach i Pavulonu. Chciałbym, żeby Łódź się odmieniła i wierzę, że murale powstające od kilku lat w tym mieście mogą się do tego przyczynić. Potrzeba tylko intensywniejszych działań z zakresu reklamy i jakichś bardziej złożonych aktywności związanych z tą inicjatywą. Jest już dobrze i bardzo ciekawie, ale bez społecznej obudowy murale zostaną tylko ciekawostką, na którą warto popatrzeć podczas drogi do pracy albo do szkoły. Mam nadzieję, że Łódź nie zmarnuje po raz kolejny swojej wielkiej szansy.


Gabriel Golla (ur. 1990) – student dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Łódzkim. Namiętny bloger, który zarówno pisze na własnym blogu, jak i współpracuje z innymi portalami. Interesuje się zbyt wieloma rzeczami naraz, przez co ma wrażenie, że ciągle coś go omija. Dzieciństwo spędzone na czytaniu komiksów, oglądaniu anime i układaniu klocków lego uczyniło z niego tego, kim jest teraz – pasjonata kultury wizualnej i sztuki. Niestety, rysowanie i malowanie wychodzi mu marnie, więc pisze ile tylko starcza mu sił. Do grona jego ulubionych twórców należą: Hieronim Bosch, Maurits Cornelis Escher, Wojciech Fangor i Takashi Murakami.
https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-frc1/197515_479924388696622_877389547_n.jpg